Tak sobie myslę, że ilekroc idzie sie na jakas impreze bardziej wystawna w gronie smietanki towarzyskiej, napada każdą z nas narastający stres czy nie będziemy wyglądac zbyt przesadnie wystrojene albo mówiąc inaczej, językiem z goła nieprofesjonalnym porostu nie chcemy wyglądac przy innych biednie. Niestety ale trendy panujące w modzie i sama królowa stylu scricto moda nie daje nam odpocząc ani na moment. Głeboko zakorzeniona w każdym z nas estetia nie foruje nam zycia i niemal każe nam życ z nią w zgodzie. To niejako nakaz, którego złamanie grozi chyba najbardziej dolegliwą sankcją, ponieważ rodzi sankcję o podłozu psychologicznym a więc sankcję społeczną. W związku z tym rodzi się w nas poczucie bycia gorszym co odbiera nam tym samym wiarę w siebie a jak wiadomo kto dobrze wygląda odnosi w tym swiecie sukcesy. Nie znam recepty na idelany strój wieczorowy, ponieważ ile ludzi na swiecie tyle gustów a miarą taktu jest dyplomatyczne doradzanie nie narzucające naszego włąsnego wstydu by adresat nie poczul się przy nas żle. Kontemplując metodę dedukcji tego co jest niemodne. Więc nie ubierajmy się w to co brzydko wygląda. Tak można najprociej zawrzec najmniej wyszukaną radę. Wieczór winien byc odwrotnocia dnia i skoro wychodzimy do tłumu ludzi ubierajmy się tak by nas zaakceptowano tj. ładnie, niechaj więc noc będzie odbiciem dnia w swietle wspaniale spędzanego wieczoru z kims bliskim dla nas. Zobacz siebie tak jakbys widziała swoje odbcie w tafli jeziora, gdzie Twoje oblicze widnieje dzięki wdzięku swiatła księżyca, który owe trio składa w harmonijną całosc.