Przez pewną polską wieś, pędzi Lepper ze swoim kierowcą... nagle po wyjściu z zakrętu, z piskiem opon nie wyrabia i uderza całą siłą w przechodzącą drogę świnie...
Lepper z kierowcą wyskakują i kierowca od razu do Leppera na całe gardło krzyczy:
Wiejemy!!!
Na co Lepper spokojnie odpowiada:
Ja jestem porządnym politykiem... pójdziesz teraz do gospodarza i go grzecznie przeprosisz. Jestem przekonany że nam daruje.
Więc kierowca posłusznie, przez pole, pieszo poszedł do gospodarza...
Po około dwóch godzinach wraca z cygarem w zębach, z potarganymi włosami i odpiętą koszulą...
Lepper widząc to, zdenerwowany zaczął krzyczeć:
gdzieś ty był i coś ty robił tak długo, i skąd masz do cholery to cygaro??!!??
na co kierowca spokojnie:
No... cygaro mam od gospodarza. A byłem tak długo bo gospodyni ugotowała mi obiad a ich 18-letnia córka "ugościła" mnie gorąco i miło...
Na co Leeper ucina:
Człowieku... to coś ty im powiedział??!!??
Na co kierowca spokojnie:
Nooo... że jestem kierowcą Leppera i ...zabiłem świnię
