Ciekawy tytuł jest na stronie tytułowej gazety „The Wall Street Journal” z 2go września, 2006. Oto pod dużą fotografią amerykańskiego generała broni, 55cio letniego John’a Abizaid’a, z pochodzenia Libańczyka, mówiącego płynnnie po arabsku, dziś dowódcy wojsk USA na Bliskim Wschodzie, Wschodniej Afryce Azji Centralnej (U.S. Central Command – ponad 200,000 wojska), jest artykuł Greg’a Jaffe’ego jest pod zaskakującym tytułem, wobec stale promowanego pro-izraelskiego stanowiska mediów w USA, a mianowicie: „Nowy Plan Generała Do Walki z Radykalnym Islamem: Dowódca gen. Abizaid każe żołnierzom budować kliniki i wiercić studnie. Czy to dosyć? Trzeba Uczyć się od Hezbollah!”
Artykuł ten pochodzi z bazy amerykańskiej w Afryce, Camp Lemonier, w Dżibouti, niedaleko Etiopii, gdzie od 2002 roku jest specjalna grupa Amerykanów, stacjonowana tam w celu zabijania wojowników Alkaidy. Teraz dołaczyła grupa 1800 saperów, których zadaniem jest budowa klinik, wiercenie studni i budowanie szkół, na terenie pełnym zradykalizowanych muzułmanów, żyjących w nędzy.
Chodzi o ustabilizowanie w Dzibouti rzadu kontrolowanego przez Amerykanów. Na podstawie poprawy poziomu życia ludności, chce się osiągnąć sytuację żeby ludność ta była mniej antagonistyczna z powodu akcji anty-terrorystycznych, połączonych z łapankami ulicznymi i stosowaniu metod wypróbowanych przez Żydów w Izraelu, w celu wymuszania informacji z aresztowanych i werbowania donosicieli. Świat oglądał te procedury na fotografiach z więzienia Abu Gharib pod Bagdadem.
Seymour Hersh autor książki „Łańcuch Komendy” („Chain of Command) i generał Janis Karpinski autorka książki „Armia Kobiety” („One Woman’s Army”) opisali w swoich książkach, jak generał Sanches przyzwalał na tortury, za wiedzą swego dowódzcy, generała Abuzaid’a i jego przełożonego ministra Rumsfelda, jak też prezydenta Bush’a, jako naczelnego dowódcy w „globalnej wojnie przeciwko terrorowi.”
Polowania na prawdziwych i domniemanych terrorystów często są prowadzone za pomocą robotów czyli automatycznych małych samolotów, które przekazują telewizyjny obraz i mają wyposażenie do strzelania pocisków do podejrzanych obiektów, jak na przykład, samochód terenowy z sześciu pasażerami, spalony doszczętnie na pustyni w prowincji Marib, w Jemen’ie, przez tak zwany U.S. Predator drone” w 2002 roku.
Z Jemenu wywodzi się rodzina Osama bin Laden’a, a w klatkach amerykańskiego więzienia w Gauntamo Bay na Kubie, jest według Jaffe, w bezterminowym areszcie 106 Arabów z Jemenu. Obecnie ludność Jemenu żyje w nędzy i ambasador amerykański popiera tam program Abusaid’a wzorowany na Hezbollah. Istnieje różnica polegająca na tym że w Lbanie od początku członkami Hezbollah byli Arabowie Libańczycy-patrioci walczący przeciwko zbrodniom Izraela dokonywanym na Arabach a Amerykanie są intruzami.
Zbrodnie Izraela są umożliwiane pomocą materialna i polityczna Waszyngtonu, podczas gdy w Jemenie Amerykanie są przybyszami głoszacymi, że jakoby „Izrael ma prawo bronić się” i pod przykrywką obrony grabić i niszczyć ziemie Arabów w Palestynie i w Libanie co z koleji wzbudza oburzenie przeciwko Amerykanom w świecie islamu.
Abuzaid widział w Libanie jak Hezbollah rozwinęła się, organizując opiekę społeczną, działalność polityczną i ruch oporu przeciwko okupacji Libanu przez Izrael. Strategia generała Abuzaida naśladuje metody Hezbollah, studiowane przez niego w Libanie. Teraz Abuzaid stosuje je w bazie amerykańskiej w Horn of Africa, Camp Lemonier, Dżibouti i dyryguje tymi działaniami z amerykańskiej kwatery głównej w Qatar’ze.
Abuzaid stara się korzystać z doświadczenia sławnego agenta brytyjskigo T. E. Lawrence’a, znanego w literturze jako „Lawrence of Arabia,” który starał się wokorzystywać Arabów dla imperium brytyjskiego, w taki sposób, żeby myśleli „że walczą o swoją sprawę.” Teraz w Amerykanie mówią „że pogodzą się z niedoskonałą demokracją w Iraku ponieważ stabilizacja i bezpieczeństwo są najważniejsze.”
Jak długo Arabowie są przekonani, że Amerykanie chcą zrabować ich ropę naftową i gaz ziemny, a jednocześnie gdy Waszyngtona afiszuje się, że najważniejszym i głównym sprzymierzeńcem USA jest Izrael to trudno jest o zdodę z Arabami. Zwłaszcza że Izrael chce z pomocą Ameryki zachować swój monopol nuklearny na Bliskim Wschodzie i zdobyć hegemonię „od Nilu do Eufratu.” Tak więc naśladowanie metod Hazbllah przez Amerykanów niewiele może zdziałać jak to widać w Iraku, gdzie następuje celowa brutalizacja ludności, podobna jest do tego, co się działo w Ameryce Centralnej.
autor: prof. Iwo Cyprian Pogonowski